Humor Przedszkolny

Bartek i Igor szukali puzzli do układania. W pewnym momencie wyjęli pudełko ze 100-elementami.

Nagle słychać Bartka: -Zobacz, a te są od stu lat. To nie dla nas.

Pierwsze dni pobytu Hani w przedszkolu.

- Chodź na zajęcia –woła Anielka

Nie chce mi się zajęciować – odpowiada dziewczynka.

W grupie starszaków  zakupione zostały pomoce edukacyjne 2 OzoBoty (małe robociki do programowania) Dzieci w konkursie grupowym nadały im imiona -Zibi i Zoii.

Dzieci zaaferowane opowiadają o nich. Jeden z chłopców idzie dalej
i stwierdza
-A ich dzieciaczki  to będą Zibulki?

Podczas zajęć w muzeum przyrody pani sprawdzając co dzieci zapamiętały zadaje pytanie:

-Jak się nazywa żona jelenia?

Jedno z dzieci odpowiada

-Jeleńka.

Rozmawiają ze sobą dzieci z grupy Krasnali:

-Mam dziadka, ma na imię Mikołaj.

-To ten Święty?  z niedowierzaniem pyta kolega

Dzieci rozmawiają o piłkarzach.

- A mój tata kiedyś był Lewandowskim

i grał w piłkę – oznajmia Wiktoria – Ale teraz już nie gra.

- Dlaczego? – dopytują się dzieci.

- Bo się starzeje!

Na spotkaniu z rodzicami Amelka mówi do swojej mamy:

- Mamo patrz! Twój syn występuje!

Szymon i Wojtek rozmawiają o sławnych mieszkańcach naszego miasta: o Koperniku i Ignacym Krasickim.

- A pani wtedy żyła? – pyta Wojtek.

-Nie.

- A widziała pani Kopernika?

- Nie, bo on żył dawno temu.

- A kto go znał- dalej dopytuje się Wojtek.

- No, nie wiem…

- Chyba jaskiniowcy! – podpowiada Szymon.

Proszę pani! – woła Wiktoria – zginęła Oliwki sukienka!

- Jak wyglądała? – pyta pani.

- Trochę inaczej – odpowiada dziewczynka

Dzieci jedzą na drugie śniadanie pomarańcze.

W pewnym momencie Igor mówi do kolegi:

- Czemu nie jesz? Nie lubisz minerałów?

Rozmawiają dwie Oliwki:

- Urodziłyśmy się razem w lekarzu. Ja pierwsza, ty druga.

- No! Pamiętam.

Podczas słuchania muzyki Tośka prosi:

- Pani podgłoś, bo nie widzę!

Dzieci rozmawiają o ptakach.

Pani prosi o wymienienie znanych im ptaków.

Nagle ktoś podaje: – Kura!

- Kura to nie ptak! – woła ktoś z sali

i rozlega się gromki śmiech dzieci.

- Dlaczego? – pyta Pani.

- Bo ma nogi !!!

- Inga budzi się z poobiedniej drzemki i mówi:

- Mi się śniło, że zasnęłam.

- Proszę Pani, Oli pękło dziąsło! – woła Helenka.

- To trzeba z tym iść do dentysty – uspokaja Pani.

- Ja wiem , gdzie jest dobry dentysta – włącza się do rozmowy Michalina.

- No, gdzie? – pytają dzieci.

- Na pewno nie w Lidzbarku – odpowiada dziewczynka.

Ignacy opowiada o swojej podróży samolotem  wzbudzając duże zainteresowanie

Pani podchwytuje rozmowę i pyta dzieci – czy ktoś z nich również  leciał już samolotem?

Ja! odzywa się Igor.

-O! Dokąd leciałeś?- z zaciekawieniem pyta pani.

-Do Dziadka Mietka.

- Gdzie mieszka twój dziadek? – kontynuuje pani.

- Na Astronomów – z dumą odpowiada chłopiec.

Dzieci rozmawiają o filmie „Hotel Transylwania”.

Do rozmowy włącza się Inga i mówi:

- Ja też lubię ten Hotel, tylko go jeszcze nie oglądałam.

- A mój tata pracuje w straży! – oznajmia Maja.

- A co on robi w pracy? – pyta pani.

- Czasami śpi… czasami trenuje…

Wizyta Oli – absolwentki przedszkola.

- Czy masz fajne koleżanki w szkole?

- Tak, Maćka i Antka.

-Proszę pani! – mówi Maja- Jest tak głośno, że kawałek bębenka mi pęknęło!

Po chwili dodaje: -O! Przykleił się z powrotem.

Podczas rozmowy z mamą Wiktor stwierdził:

-Ty mamo i pani to jesteście takie same: –  Tylko wymagacie i wymagacie!

Gosia do pani: – Dlaczego ludzie nie mogą latać, tak normalnie?

- A co byś robiła, gdybyś umiała latać?

- To bym szybciej wszystko robiła – odpowiada dziewczynka.

Pani pyta Wiktorię: – Czy byłaś dzisiaj grzeczna?

- Nie, nie byłam. Ja zawsze jestem niegrzeczna – odpowiada dziecko.

- To od dzisiaj bądź grzeczna – wtrąca się do rozmowy Laura –

bo teraz być grzecznym jest modne.

- Mamo, my też w przedszkolu robimy recykling.

- Recykling?

- Tak, sprzątamy całą salę.

Podczas obiadu Mateusz stwierdza:

- Proszę Pani, ja te zupę lubię od dziecka.

- Pani, wiesz ile to kilka lat?

- Nie?!

Dziecko pokazuje kolejne palce. Przelicza je,

głoskując słowo KILKA. Wreszcie oznajmia:

- 5 lat!

Ola: „Jak będę miała imieniny, to cię zaproszę.”

Maja: „No dobra, a na wesele też mnie zaprosisz?”

W sali zepsuła się żaluzja. Pani Hania widząc to pyta się dzieci:

-Kto zepsuł żaluzje?

Cisza, milczenie i nagle słychać Stasia:

-O nie, nie! Mnie w to proszę nie mieszać!

Pani Ania do Ignasia: – Spójrz jakie mam zmarszczki, chyba będę stara.

- Nie martw się – pociesza chłopiec – nie będziesz stara,

ja ci kupię sukienkę – czerwoną.

- Proszę Pani – pyta Maja – dlaczego Hania ma długie włosy?

- Bo moja mama nie wie, gdzie jest fryzjer – odpowiada szybko Hania.

Weronika rozmawia z koleżanką:

- Ola, jak masz na imię?

- Ola – odpowiada dziewczynka.

Helena mówi do Hanki:

- Ale jesteś stara!

Hanka spogląda w lustro:- No przecież nie mam zmarszczek! Chyba, że tylko jedną?

Tomek, rano po wejściu do sali, podaje Pani list, nic nie mówiąc.

Oto treść listu: ” Proszę powiedzieć Mateuszowi, że nie odezwę się dzisiaj do niego dopóki nie przeprosi Piotrusia!”

Mateusz: – Pani Agatko!

Przyszedłem zgłosić, że Wiktor popsuł humor Tomkowi

Gosia do pani: – Dlaczego ludzie nie mogą latać, tak normalnie?

- A co byś robiła, gdybyś umiała latać?

- To bym szybciej wszystko robiła – odpowiada dziewczynka.

Staś do Igora: – Sorry, uderzyłem Cię?! – ale zanim Igor zdążył

odpowiedzieć Staś dodaje: – Bo według mnie to nie.

Korneliusz ugryzł się w rękę.

Pani pyta: – Czemu to zrobiłeś?

- Bo musiałem sprawdzić, czy mam zęby.

Myślałem, że nie mam – odpowiada chłopiec.

Tata Inki opowiada pani o zainteresowaniach córki zwierzętami,

a zwłaszcza końmi i stwierdza: – Inka chce zostać lekarzem.

Ale Inka, która przysłuchuje się rozmowie stanowczo zaprzecza:

- Nie chcę zostać lekarzem tylko koniarą!!!

Pani pyta Wiktorię: – Czy byłaś dzisiaj grzeczna?

- Nie, nie byłam. Ja zawsze jestem niegrzeczna – odpowiada dziecko.

- To od dzisiaj bądź grzeczna – wtrąca się do rozmowy Laura
– bo teraz być grzecznym jest modne.

Myśli Małgosi na podsumowanie zajeć

- Jakbyśmy nie jedli słodkich rzeczy i jedli tylko zdrowe to

byśmy długo żyli. Aż do umarnięcia.

- Proszę Pani, wie Pani gdzie mieszka moja babcia?

- Gdzie?

- Obok sąsiadki.

-A sąsiadka  gdzie?

- Niedaleko mojej babci.

- Proszę pani! – skarży się chłopiec – on mnie uderzył!

- Ale bardzo, bardzo delikatnie – broni się kolega.

- Proszę pani, a wie pani, dlaczego Mikołaj ma taki gruby brzuch?

- No nie…

- Bo je “Tik taki”!

Dzieci opowiadają o pierwszych oznakach wiosny.

Zuzia mówi: – Proszę panią, a ja kiedyś widziałam ptaka, który zrobił klucz…

Zuzia chodzi po sali i chwali się, że jak będzie wiosna, to mama jej kupi piekne kolczyki.

Usłyszał to Staś i woła: – Słyszałąś, pani, będzie wiosna!!!

Muszę mamie w domu to powiedzieć!

W czasie podróży  Jędruś bardzo źle znosił jazdę autokarem.

Po przyjeździe do Olsztyna chłopiec z błaganiem w oczach prosi  .

- Pani Reniu czy możemy z powrotem wrócić piechotą!

- Jaka jest dzisiaj pogoda? – pyta pani.

- Mówiła mama – szybko odpowiada Maciuś– będzie pochurmie (pochmurnie) dziś.

Dominika z Olą tulą się do siebie.

W pewnym momencie Dominika zbyt mocno ściska Olę:

- Aua, możesz przestać?

- Nie, bo mam w sobie miłość – szczerze odpowiada koleżanka.

- A wie pani dlaczego mnie tak długo nie było?!

Bo byłam chora i jeszcze pojechałam na wczasy.

Daleko, daleko, aż za Lidzbark.

- Martynka przygląda się w lusterku.

- A wie pani, że jedno ucho mama większe, a drugie mniejsze?

- O, zobacz ! Nie zauważyłam.

- No, bo jedno ucho mam po tacie, a drugie po mamie.

Podczas koncertu muzyków z Filharmonii Olsztyńskiej:

- Drogie dzieci, a czy wiecie, kto to kompozytor?

- Taki pan, który kompozytuje – woła Michał.

- Kubuś, podziel mi na sylaby słowo “helikopter”

- sa – mo – lot.

- Proszę pani, a mój dziadek łowi smażące ryby z ziemniaczkami.

- Proszę pani – mówi Dominka – paluszka wczoraj sobie obcięłam.

- Widzac zmartwiną minę pani, szybko dodaje:

- Ale to nic, odrośnie! (chodziło o paznokieć )

Po powrocie z podwórka Kuba stwierdza:

- Na podwórku było tak zimno, że aż się spociłem.

- Proszę pani, proszę pani, a pani wie,że mam radosnego kota?!

Pani Renia omyłkowo pyta się Maćka ( brata Bartka):
-Bartulku czy pomóc Ci ubrać rajstopki?

- Nie Bartulku, nie Bartulku tylko Maciulku! -oburza się chłopiec

Rozmowa dzieci:

-Na górze są plecy a na dole kręgosłup.
-Ja też mam plecy i kręgosłup.
-Tak? A gdzie? Przecież tam, gdzie pokazujesz to są plecy a gdzie kręgosłup?

-A pani o tym to z Internetu wie?-pyta dziecko.

Ale, o czym? –No, na przykład o 12 miesiącach?

Dzieci wracają z zamku. Po drodze spotykają panią Agnieszkę,
-Ja Tę kobietę skądś znam, tylko nie wiem skąd-odzywa

się Janek (słynący z mówienia dowcipów)

Zuzia nakłada rękawiczki “palczatki”.  Nie bardzo jej to wychodzi.

Po wielu próbach pyta:

- Dlaczego człowiek musi mieć tyle palców?

Marcel ma czerwony nos.

- Natalka mnie uderzyła.

- Natalko, czy Ty go uderzyłaś?

- Nie!

- Dobrze widziałem, jak Twoja stopa zbliżała się do mojej twarzy! – odpowiada chłopiec

Dzieci jedzą śniadanie. Marcel wierci się na swym krzesełku.

Pani Honorka zwraca mu uwagę- Marcel,  jedz!

- Królowo, Ty tu rządzisz!

Maluszki przyszły na rytmikę.

Pani Małgosia pyta się dzieci: – To co dzisiaj robimy?

- Rytmikujemy! – odpowiada Marek.

Pani Agatkę boli głowa. Zuzia komentuje:

- Mój Boże. Taka młoda kobieta i taka schorowana.

Zuzia bawi się w sklep. Podchodzi pani Honorka i pyta się, co mogłaby kupić.

- Krem przeciwzmarszczkowy.

- Ja? Zmarszczki?

Zuzia cicho: – Przecież widzę.

- A wiecie, że w szkole na lekcjach nie można rozmawiać? – informuje dzieci pani Małgosia.

-To jak będziemy się porozumiewać?! – zastanawia się Mateusz

Po chwili mówi: – Chyba alfabetem Moors’ea?

Pani zadaje pytanie dzieciom:

- Powiedzcie, co było pierwsze: jajko, czy kura?

Dzieci zastanawiają się. Jedni mówią, że kura, inni, że jajko.

- No dobrze- kontynuuje pani – a skąd się wzięło jajko?

- Ze sklepu! – woła Wojtek.

Michał mówi do mamy:

- Wiesz mamo, że krowa mówi literami?!

- Jak to?

- No -muuuu.

Natalka chodzi po sali. Przez dłuższy czas obserwuje dzieci.

W pewnym momencie mówi: – Nikt nie zauważył we mnie zmiany.

- A co mielibyśmy zauważyć? – pyta pani.

- Że się tak szybko meczę. – odpowiada Natalka.

Pani zważyła i zmierzyła dzieci. Po wyjściu z gabinetu Zuzia stwierdza:

- Więcej przyważyłam niż przyrosłam. Może jakaś dieta, czy cóś!?

Dzieci wycinaja kropelki wody. Jankowi  idzie to dość opornie.  Pani Agatka  proponuje więc:

- Janku, nie martw się, zaraz ci pomogę.

- A co, pali się !? – pyta chłopiec?

Pora obiadu. Pani Ewa pyta Julkę: – Dlaczego nie jesz?
Julka: – Mama mi nie pozwala.
P. Ew: Dlaczego? Jesteś uczulona na jakiś składnik?
Julka: -Nie, ale po kotlecie mam chorobę.
P. Ewa: -Jaka to choroba?
Julka: -Tracę pamięć.

Pani Agatka mówi do dzieci: -Bierzemy piżamki do prania.
Na to Maciuś: -A co, wy pralki tutaj nie macie?

Natalka bawi się w kąciku.
Nagle woła: -Ojej, noga weszła mi w szczebelki (osłonki na kaloryfer)!
Z drugiego końca sali odzywa się p. Tereska: -Chodź do mnie kochanie, pani ci pomoże.

Dzieci wychodzą na podwórko.
Grześ dostrzega panią Reginę, która pieli kwiaty w ogródku przedszkolnym.
Pyta panią Bogusię: -Czemu pani dyrektor coś robi?!

Dzieci uczą się kroić banana. Posługują się nożem i widelcem. Po kilku próbach trzymania prawidłowo sztućców pada uwaga Natalki:

- Szkoła przetrwania.

Kacper prosi panią Małgosię o rozłączenie dwóch klocków. Pani próbuje rozdzielić klocki, ale zadanie jest bardzo trudne.

Chłopiec nie wytrzymuje i mówi: -Dobra, już nie trzeba, jak ma się pani tak męczyć….

Arek przyniósł w Dniu Kobiet kwiatki dla wszystkich pań. Chodzi cierpliwie i wszystkim składa życzenia. W pewnym momencie mówi:
- Ciężkie jest to chodzenie po kobietach.

Maluchy wychodzą na próbę generalną przed występem na festynie. Kuba bawi się dalej w kąciku. Po chwili pyta się pani Agatki:
- Gdzie idziecie?
Na próbę odpowiedziała pani Agata.
Po namyśle Kuba odpowiada: -No dobra, to idę z Wami.

Mateusz rysuje dom wg instrukcji p. Małgosi
- Narysuj dom.
-Już rysuję.
- Narysuj dach.
-Mmm…
- Narysuj okna.
-Czy plastikowe mogą być?
- Pokoloruj ściany domu
- A w środku też? – docieka dziecko.

Starszaki przygotowały w tajemnicy „wesele”.
Natalka do pani Agaty:
-         Szkoda, że Pani jednak nie wiedziała o tym weselu! Przynajmniej by się Pani odpowiednio ubrała!

Po powrocie z podwórka Kuba stwierdza:

- Na podwórku było tak zimno, że aż się spociłem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.